
Nie wiem czy Mr.Norman Davies, brytyjski historyk, prof. UJ, jest tak popularny na swiecie jak w Polsce.W kazdym razie, jego nazwisko jest znane wielu Polakom ,nawet tym, ktorych kontakt ze slowem pisanym ogranicza sie do tabloidow.
Norman Davies na pewno ma swiadomosc tego, ze historia bedaca Krolowa Nauk,nie jest nauka scisla jak matematyka gdzie 2+5=7 (zawsze i bez wzgledu na swiatopoglad). Ta swiadomosc powinna towarzyszyc odczytujacym Historie i historie (np.opowiesci pra-dziadka z okresu wojny rosyjsko-japonskiej albo z pod Monte-Cassino) oraz tym ktorzy ja przekazuja innym -czyli opowiadaczom historii.
Sposob przekazywania zarowno HISTORII oraz historii czy nawet historyjek jest niezwykle wazny- chodzi o to zeby odbiorca podczas jej odbioru nie zasnal. Profesor Davies osiagnal ten cel w swojej "EUROPIE", dosyc kobylastej knidze, dzieki roznym zabiegom narracyjnym,ukladowi graficznemu i zywemu jezykowi. Dzieki tym zabiegom "EUROPA"nie nuzy,nie usypia jak inne kobyly historyczne wypelnione ciurkiem litania suchych faktow, dat i nazwisk. Kazda metoda prowadzaca do celu jest dobra, nawet jezeli HISTORIE przekazujemy w postaci tabloidalnej-w pozytywnym sensie tego slowa.
Tyle o formie przekazu, ktora aby osiagnac zamierzony cel, powinna byc skuteczna.
Jesli chodzi zas o meritum- czyli o tresc na ktora sklada sie interpretacja faktow oraz ich dobor to chyba zgodzi sie Pan ze mna- ze tu zaczynaja sie kontrowersje bynajmniej nie Pickwickowskie.Jesli o tym samym przedziale historycznym mowia ludzie o roznych swiatopogladach to trudno dojsc do jakiegos konsensusu.
Dla marksisty,osieroconego przez ZSRR ,okres rzadow komunistow (Lenina, Stalina i nawet epoka schylkowa do czasu tzw. "pierestrojki" to okres najwspanialszy w dziejach Rosji.
Dla narodow tzw.wschodnio-srodkowej Europy byl to okres "czarnej historii", choc oczywiscie wsrod tych populacji, paradoksalnie znalezc mozna dobrze zakonserwowana reprezentacje milosnikow marksizmu-leninizmu,a co najciekawsze nowo wylegle pokolenia
mniej lub bardziej zabarwionych na czerwono. Po czesci sa oni obciazeni genetycznie,ale czeste sa tez przypadki nowo nawroconych,ktorzy z przekonaniem belkoca o sprawiedliwosci spolecznej, rownym podziale dobr etc., etc.
Niestety zachod Europy, z ktorym Pan sie mocno identyfikuje,odznacza sie podobna sklonnoscia.Spedzilem w kraju sasiednim (BRD) siedem lat, nie dobrowolnie calkiem,stad moja znajomosc tematu- ktory by mozna nazwac - "STOSUNEK NIEMCOW DO WLASNEJ HISTORII". Tak sie paradoksalnie zlozylo, ze w tzw. zachodnich landach-"demokratycznych" i troskliwie pielegnowanych przez zwlaszcza USA, gdzie stosunek do "auslanderow" (w tym na ogol Polakow) byl na ogol przychylny, ze w tych landach stosunek do wojennej przeszlosci, do Adolfa H., weteranow SS,jest niezwykle pozytywny.Pomniki zolnierzy hitlerowskich z sakramentalnym napisem -"Gefalene am Erste und Zweite Weltkrieg" bynajmniej nie na peryferiach,ulice z nazwami Wilhelm Strasse, Adolf Strasse,(co prawda bez H,ale mozna sie domyslac o jakiego Adolfa chodzi), potrety fuhrera z suka "Blondie" na flohmarktach. Tego wszystkiego nie znajdziemy w ostlandach- w ktorych przez przypadek po 45 roku zostalo najwiecej zolnierzy SS- lecz jako ludzie pragmatyczni, (ostatecznie od narodowego socjalizmu do socjalizmu NRD-owskiego blisko)-wszyscy zostali czlonkami Partii komunistycznej i przewaznie funkcjonariuszami lub TW -"Stasi".I w tej scenerii jeszcze w latach 90-tych w Berlinie stal gigantyczny pomnik Lenina z rozowego piaskowca. Stosunek obywateli (powiedzmy czesci) NRD i zapewne Pani Merkel do Polakow mozna okreslic eufemistycznie, jako mniej przychylny.
Zas stosunek RFN do gazociagu Polnocnego- to oczywiscie chec wbicia w plecy noza w plecy Polsce i porozumiewawcze mruganie do Wielkiej Rosji,ktora ma niezaprzeczalne powody aby nie lubic Polski bez wzgledu na to kto nia kieruje.Oczywiscie, jezeli dojdzie do jego budowy, co nie jest takie pewne,to kurek z gazem i tak bedzie w Rosji i od rozwoju sytuacji Rosjanie go beda zakrecac lub odkrecac. Dla Polakow bedzie to oznaczac kryzys energetyczny ,gdyz pozostale zrodla dostaw gazu (nawet po wybudowaniu nowe bazy LPG) beda niewystarczajace.
Oficjalne odciecie sie rzadu Niemiec od Powiernictwa Pruskiego nie konczy problemu tzw. odszkodowan. To tyle jesli chodzi o sfere materialna naszych bilateralnych stosunkow.
Zas gdyby przyjrzec sie sferze moralnej- to najwyrazniejszym jej symptomem jest kultywowanie zlowrogiej postaci Fritza Habera,zbrodniarza wojennego i noblisty zarazem.Oto jak Szanownemu Panu (zapewne) wiadomo-dawny kaiserowski instytut Max Planka w Berlinie nosi obecnie jego imie. Reasumujac- Niemcy jako narod (choc nie chcialbym uogolniac)- cierpia na stara niemiecka chorobe, ktora jak uczy nasz ulubiony przedmiot HISTORIA- moze w pewnych niesprzyjajacych okolicznosciach ujawnic jako zmutowana i szczegolnie zlosliwa odmiana.
-Moj list nawiazuje do Panskiej wypowiedzi -cyt." ,,Nie rozumiem skad sie bierze napiecie w stosunkach z Niemcami.Przeciez kanclerz Angela Merkel wywodzi sie z bylej NRD i chyba lepiej rozumie sposob myslenia i wrazliwosc tej czesci Europy."
Ja tez nie rozumiem dlaczego podpiera sie Pan watpliwym dla mnie autorytetem profesora ? Bartosiewicza. Dla wiekszosci Polakow (w tym i mnie)jego autorytet podobnie jak autorytet noblisty i doktora h.c L.Walesy lub magistra A.Kwasnieskiego maja ten sam ciezar gatunkowy.
Reasumujac to wszystko, sadze ze jako motto moich rozwazan do ktorych pewno nie ustosunkuje sie Pan- mozna by uzyc stwierdzenia - "JEST TAK ,JAK SIE NAM WYDAJE."
Jestem natomiast pewien, ze w stosunku do opowiadaczy HISTORII nalezy uzywac terminu nie- historyk, ale interpretator HISTORII.



